sobota, 28 października 2017

"Jezioro Bodeńskie"

Debiutancka powieść Stanisława Dygata napisana w latach 1942-43,wydana w 1946 r.w Warszawie przez Państwowy Instytut Wydawniczy.Treścią powieści są tragiczne i groteskowe zarazem przeżycia młodego Polaka w niemieckim obozie dla internowanych Anglików i Francuzów w Konstancji nad Jeziorem Bodeńskim.Jego marzenia i refleksje wywodzące się z wzorców literackich oraz ich zderzenie z codziennością obozowego życia obnażają polską mitologię narodową.Poza warstwą znaczeniową powieść odkrywa dążenie autora do demaskacji wszelkiego rodzaju postaw schematycznych oraz do obrony autentyczności i wolności człowieka.Powieść stała się podstawą filmu z 1985 roku w reżyserii Janusza Zaorskiego pod tym samym tytułem.
Autor w przedmowie do II wydania powieści w 1955 roku napisał:
 
Jak wielu debiutantów,uważałem tradycyjną,powszechnie przyjętą formę powieściową za niegodną,nie wystarczającą dla mych zamysłów.Szukałem czegoś niezwykłego i niecodziennego.Szukałem daremnie.Wreszcie niezwykłość i niecodzienność dopadły same moich zamysłów„w ramach”wszechświatowych zmagań.Obóz dla internowanych cudzoziemców w Konstancji nad Jeziorem Bodeńskim,w którym istotnie znalazłem się,a w którym nie było ani dobrze,ani zupełnie źle,ani za bardzo smutno,ani niespecjalnie wesoło,z którego wyrywał się człowiek do prawdziwego,pełnego mocy i czynów życia,nawet w marzeniach nie bardzo wiedząc,gdzie i jak go szukać,wydał mi się znakomitą(i wystarczająco na debiut oryginalną)formą dla treści mego powieściowego zamysłu.Zwracam jednak uwagę czytelników,że wszystko,co wewnętrznie i w pewnej mierze zewnętrznie dzieje się w„Jeziorze Bodeńskim”,mogłoby równie dobrze zdarzyć się przed wojną,na przykład na jakimś statku,w jakimś sanatorium albo nudnym pensjonacie.Nie zmieniłoby to sensu ani istotnej treści utworu.
A dalej pisze:
 
Powiadam,że chciałem w„Jeziorze Bodeńskim”odmalować psychologię pragnień,przeżyć i niemocy młodego człowieka określonego środowiska okresu przedwojennego.Zapewne,że w tym portrecie znalazłoby się coś niecoś i ze mnie samego.Ale ironiczne,satyryczne spojrzenie jest tylko krytyką.Nawet nie,jak sądzili niektórzy,samokrytyką.Nie utożsamiam się i błędem byłoby utożsamiać mnie osobiście z poglądami filozoficznymi,artystycznymi i światopoglądowymi mojego bohatera.Jeżeli nawet z niektórymi jego wypowiedziami gotów byłbym się tu i ówdzie zgodzić,jest to to samo,jak zgadzamy się tu i ówdzie z wypowiedziami osób,które w całości osądzamy krytycznie.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz